Madera nie pojawia się w relacjach kolarskich soszjal mediów, teraz już wiem dlaczego. Uprzedzam, w tym tekście nadużywam słów ‚fantastyczna’, ‚przepięknie’ i ‚brutalne’.

Madera, czyli portugalska wyspa położona na Atlantyku nieco na północny zachód od Wysp Kanaryjskich, nie jest typową destynacją kolarską. Rzadko więc pojawia się jako temat rozmów w Górze Kawiarni przy ciastku bananowym i kawusi. Ale w sumie czy powinna? Spróbuję na to pytanie odpowiedzieć, choć jak zwykle prawidłowa odpowiedź brzmi: to zależy 🙂

Dlaczego akurat Madera?

Jak to zwykle w życiu bywa pomysł z wyjazdem na Maderę był dość przypadkowy i do momentu, kiedy zapadła decyzja o tym wypadzie, nie miałem zielonego pojęcia ‚z czym to się je’. Może Wy też nie macie, więc zacznijmy od podstaw. Jeśli chodzi o mapę to wygląda to tak:

źródło google maps

W moim przypadku wyjazd na wyspę wiecznej wiosny (nie wietrznej całe szczęście) był dziełem przypadku, bo zasugerowali go znajomi ze względu na w miarę konkurencyjną cenowo ofertę. Nie był to wypad typowo rowerowy, wręcz czasu na rower miałem bardzo mało. Ale przecież takiej okazji nie mogłem zmarnować. W tym tekście nie aspiruję w żadnym razie do pełnego przewodnika rowerowego po wyspie, ale chcę dać Wam garść informacji, która pomoże podjąć decyzję o wylocie na Maderę w celach rowerowych.

Kiedy lecieć na rower?

Klimat na Maderze ma ponoć lecznicze właściwości i już od dawna była to wyspa kuracjuszy, a w 1931 roku na wyspie leczył się przeciwko gruźlicy Marszałek Józef Piłsudski. Jest to wyspa o ciepłym klimacie i bardzo wyrównanych temperaturach. Temperatury latem sięgają około 30 stopni, natomiast zimą około 20 🙂 Nasz pobyt przypadał na okres sylwestra i przez cały tydzień temperatura nie spadła poniżej 19 stopni w dzień. Jak widzicie wikipedia podaje, że październik do lutego to dość deszczowy okres, ale niestety nie mogę tego potwierdzić, gdyż przez tydzień padało tylko raz w nocy.

temperatury i opady na Maderze
źródło Wikipedia

Sprzyjające są też temperatury w nocy (w grudniu około 15-17 stopni), dzięki czemu wyjście na rower wcześnie rano jest przyjemne i można obserwować wspaniałe wschody słońca.

ten wypad był tak mało rowerowy, że nawet bidonu zapomniałem

Warto jednak pamiętać o jednym. Powyższe statystyki odnoszą się do stolicy wyspy – Funchal. Są one prawdziwe dla południowej strony wyspy, która siłą rzeczy jest dużo bardziej nasłoneczniona. Madera to wyspa wulkaniczna o dość wysokich górach (najwyższy szczyt 1862 m npm), co powoduje, że północna strona wyspy dostaje słońce tylko między 11 a 16 i jest zdecydowanie chłodniejsza i bardziej wilgotna.

Kończąc już wątek temperaturowy, wybierając się w wyższe parte gór warto pamiętać o tym, że w Funchal może być 30 stopni w słońcu ale wysoko w górach nawet przy słonecznej pogodzie będzie 5-7 stopni.

Skoro już Madera, to gdzie spać?

Opcji noclegowych na wyspie jest całkiem sporo, większość z nich koncentruje się na południu wyspy, z całą dzielnicą hotelową Funchal. Da się też znaleźć apartamenty na wynajem w różnych częściach wyspy, a poruszać po wyspie możemy się wynajętym na lotnisku autem. Jazda autem po wyspie wymaga jednak mocnych nerwów i raczej nie polecałbym tego komuś, kto rok temu zrobił prawo jazdy.

Przy planowaniu miejsca noclegowego, przyda Wam się poniższa mapa mojego autorstwa:

źródło maps google

No i chyba już jest jasne, dlaczego Madera nie jest typowym miejscem na rower. Już patrząc na plątaninę serpentyn i ostrych zakrętów można łatwo stwierdzić, że lekko nie będzie. I faktycznie nie jest. Nachylenia ponad 10% to na tej wyspie kaszka z mleczkiem przed podwójnym espresso. Nachylenia po 20% i więcej są wszędzie, jakkolwiek byście nie planowali swojej trasy na stravie. I nie mówię tutaj o takich nachyleniach na odcinku 50m, jak u kolegi z Zakopanego na podjeździe do garażu. Na wyspie takie nachylenia potrafią ciągnąć się ponad kilometr i wyciągnąć z nogi i płuc wszystko co macie. Zjazdy przy tych nachyleniach to już wyższa szkoła jazdy bez trzymanki i nie wiem dlaczego zgodziłem się wziąć rower bez tarcz.

Planując swój pobyt sprawdźcie jeszcze jedną rzecz. Czy z miejsca noclegu w kierunku tras, które chcecie zrobić, prowadzi zwykła droga czy tunel. Tradycja drążenia tuneli na wyspie ma kilkaset lat i tak jak samochodem ułatwiają one znacznie poruszanie się, tak dla kolarza są lekko mówiąc masakrą. Ruch na wyspie jest dość duży, tunele długie i ciemne – nie brzmi to dobrze prawda?

W mniejszych miejscowościach rzadko można płacić kartą. Natomiast tutejszy przysmak czyli takie ciastko budyniowe (Pastel de Nata) i espresso znajdziecie w każdym barze i restauracji, więc będzie się czym posilić po drodze. Tylko nie jedzcie więcej niż jedno na raz, bo … zresztą nieważne, po prostu nie 🙂

Czym jeździć?

Większość wypożyczalni rowerów zlokalizowana jest w Funchal, a na zapytanie o rower szosowy zazwyczaj robią wielkie oczy i mierzą wprawnym okiem najpierw rozmiar Waszego mięśnia piwnego a potem stan mięśnia na łydce. Ja wypożyczałem rower w Freeride Madeira i był to jedyny rower szosowy jakim dysponowali. Jest też jeszcze Happy Bikes i kilka innych, które bez problemu podpowie Wam wujek Google. Miejcie na uwadze, że większość wypożyczalni na wyspie jest zamknięta w niedziele – zazwyczaj są wtedy na jakiejś zorganizowanej wycieczce z turystami w podeszłym wieku z Francji na e-bike’ach.

Miałem więc do dyspozycji Specialized Allez cośtam cośtam. Szczerze, jedyna rzecz interesująca w tym rowerze, to owalna tarcza z przodu, z którą miałem do czynienia pierwszy raz w życiu. I mogę jedynie potwierdzić, że przy naprawdę dużych nachyleniach nieco łatwiej było przekręcić korbą. Przy kadencji 40rpm ma to znaczenie. Jak macie w nodze 350 FTP to owal Wam nie będzie potrzebny 🙂

Gdzie jeździć?

Madera nie jest dużą wyspą, zaledwie 74km kwadratowe czyli w uproszczeniu niecałe 50km długości i około 20km szerokości. Szukając jakichkolwiek porad na temat tego gdzie warto pojechać rowerem na wyspie nie znalazłem praktycznie niczego. Zacząłem sam planować trasy na stravie i wszystko stało się jasne. Na dystansie 50km lekko możecie złapać 2000m przewyższenia, trasy około 100km to wysokość Mont Blanc w pionie… Mimo wszystko postaram się coś doradzić.

Funchal – Cabo Girao

To jest trasa dla prawdziwych hardcore’ów. Początkowo spokojna i ledwie pagórkowata, przekształca się w ciągnące się prawie 10km podjazdy powyżej 10% z kilkoma kilkukilometrowymi segmentami po 20%. Niby nawet nie 40km, ale koło 1500m w pionie i brutalne podjazdy – idealne na poranną rozgrzewkę zanim Wasi towarzysze podróży zdążą wstać na hotelowe śniadanie 🙂

Trasa przez Cabo Girao to jednocześnie jedyny wyjazd z Funchal na zachód w kierunku Ribeira Brava, który nie prowadzi drogą szybkiego ruchu i tunelem. A szkoda, bo dalej nie jest już tak stromo i można byłoby złożyć wiele ciekawych tras w tamtym kierunku.

Link do stravy tutaj

Funchal – Canico

Chciałem napisać, że to bardzo widokowa trasa, ale w zasadzie na Maderze innych nie ma, więc pod tym względem się nie wyróżnia. To jest trasa typu ‚nie mam za dużo czasu, ale na rower bym poszedł’. Ja na przykład przejechałem tym szlakiem w Nowy Rok rano, kiedy całe miasto jeszcze spało i a służby porządkowe zabierały się za sprzątanie ulicznego bałaganu po Sylwestrowej Nocy. Mimo, że trasa prowadzi przez miasto, stromych ulic nie brakuje. Ale jest to dość spokojna trasa jak na tą wyspę. Po drodze jest kilka punktów widokowych, w których warto się zatrzymać. W Canico jest półwysep, na którym stoi pomnik Jezusa. Przy tym samym półwyspie jest droga prowadząca na sam dół do plaży, polecam 🙂

Link do stravy tutaj

Specialized Allez na tle Funchal

Pico do Arieiro

No i w reszcie, przechodzimy do dania głównego. Jest wiele dróg na Maderze, którymi warto pojechać. Ale tej jednej nie mogłem odpuścić. 60km i prawie 2400m w pionie to droga na najwyższy szczyt Madery, mierzący 1862m npm Pico do Arieiro. Lubię tą nazwę, bo pisząc ją pod raz 50-ty nadal piszę ją nie tak jak trzeba, ale wiecie o co chodzi. Startujecie z Funchal, początek trasy jest podobny jak do Canico, tylko przed Canico odbijacie na rondzie w górę. Potem trasa prowadzi stopniowo w górę, aż do momentu gdzie wjeżdżacie na główną drogę. Specjalnie prowadzę trasę tędy, aby stopniowo dozować przewyższenia oraz omijać na tyle na ile to możliwe najbardziej obleganą przez samochody trasę ER103. Wraz ze spadającą temperaturą zbliżacie się do szczytu, na który prowadzą drogowskazy, więc trudno się tu zgubić. Trasę na sam szczyt wybudowano ze względu na znadującą się na jej szczycie stację radarową, przy której jest restauracja.

Można się zatrzymać na kawę, lunchu nie polecam, bo czeka Was jeszcze droga powrotna, na której lunch może Wam wyjść przodem. 15km non stop zjazdu, przy tych nachyleniach oznacza niezły test hamulców i mięśni karku. Pamiętajcie o temperaturze, w Funchal gdy wyjeżdżałem smażyło słońce i było 25st w cieniu, za to na samym szczycie około 6stopni. Teoretycznie byłem przygotowany na takie warunki, tylko zapomniałem rękawiczek, przez co zwłaszcza na zjeździe ręce miałem jak betonu.

Link do stravy tutaj

Pozostałe trasy, które zrobiłem ale nie przejechałem

Zrobiłem sobie przed wyjazdem kilka tras, ale życie zweryfikowało i na miejscu niestety nie miałem możliwości ich przetestowania. Nie są idealne, ale może na ich bazie sobie coś zbudujecie:

Trasa do półwyspu św Wawrzyńca tutaj

Trasa do Porto da Cruz (przez Pico) tutaj

Trasa do Madalena do Mar (uwaga na tunele) tutaj

Ile to kosztuje?

Madera nie jest tanią wyspą, w porównaniu z Kanarami a tym bardziej z Alicante czy Majorką.

Koszt zorganizowanej wycieczki (lot, hotel plus śniadania) to około 3000 zł na 8 dni w okresie Bożego Narodzenia i Sylwestra. W innych zimowych terminach ceny oscylują w okolicy 2500 zł.

Wynajem roweru na miejscu to koszt 35EUR za dzień za podstawowy rower szosowy, dość drogo jak na to co dostajemy do dyspozycji.

Wynajem auta, koniecznego do zobaczenia wyspy, to około 40EUR za dzień (tyle co rower!). Wypożyczalnia samochodów i skuterów (polecam!) jest w Funchal na każdym rogu, więc bez problemu znajdziecie.

Ceny w sklepach i restauracjach są nieco wyższe niż w Polsce. Drożej jest w Funchal i na południu wyspy, a zdecydowanie taniej na północy.

Podsumowanie

Skoro tutaj dobrnęliście, to znaczy, że jest ciekawie. W zasadzie to mógłbym wkleić same zdjęcia zamiast tekstu, a i tak zapewne zaczęlibyście gorączkowo przeglądać oferty lotów na Maderę. Jej niezaprzeczalną zaletą jest piękno natury i widoki jakich nie znalazłem jak dotychczas nigdzie indziej. Pod względem rowerowym, brutalne podjazdy ale też gwarancja idealnej pogody do jazdy przez cały rok. To fantastyczna wyspa, chociaż nie do końca nadająca się do rowerowej turystyki. Zwłaszcza jeśli nie jesteście przekonani co do swojej kondycji.

Madera to rowerowy hardcore, który zweryfikuje Wasze W/kg, ale będzie tak pięknie, że i tak wrócicie po jeszcze…

banancycling.com

Czy tam wrócę? Z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że tak. Nawet nie dla roweru, chociaż pod tym względem odczuwam ogromny niedosyt. Tak po prostu. Dlatego:

Author

Jestem Adam, pasjonat rowerów i podróży rowerowych do najróżniejszych miejsc na świecie. Moim chlebem powszednim jest energetyka, a w wolnych chwilach kręcę na rowerze i robię zdjęcia. Chcę Was zainspirować do podziwiania świata z perspektywy dwóch kółek bez silnika.

10 komentarzy

  1. Taki opis aż prosi się o lepsze zdjęcia, które niestety nie porywają (zawilgocony obiektyw?). Jakkolwiek, wyspa na pewno warta odwiedzenia, jak kilkanaście innych w Europie 😉

    • Hej! Dzięki za opinię. Co do zdjęć zapewne masz rację, bo są robione telefonem, który siłą rzeczy wożę ze sobą w kieszeni koszulki rowerowej. Nie zawsze też jest czas na postoje i robienie zdjęć do skutku, aż wyjdzie idealnie. Zazwyczaj po prostu strzelam ich kilkanaście i liczę na to, że któreś się uda. 🙂
      Co do wysp, jakieś rekomendacje na czas po kwarantannie?
      Pozdrawiam

    • Jak teraz patrze na zdjęcia to efekt ‚zamglenia’ jest na tych widokowych, które telefonem na pewno trudno zrobić dobrze robiąc trochę pod słońce – zwłaszcza, że nie jestem fotografem 🙂
      Ale mam nadzieję, że oddają choć trochę to, czego można oczekiwać na wyspie.

  2. Hej!
    Tak na szybko z czystym sumieniem polecam Teneryfę (szosa) oraz Gran Canarię (szosa oraz MTB). GC jest bardziej zróżnicowana, Teneryfa bardziej spektakularna, obie wyspy są rajem dla kolarzy. Oczywistym wyborem jest Majorka, choć tam akurat nie byłem – odstrasza mnie jej popularność (pogoda również mniej pewna i krótszy dzień zimą niż na Kanarach). Kolejny stopień wtajemniczenia to La Palma (dużo mniej popularna, choć to się pewnie niedługo zmieni; mekka dla jeźdźców enduro, szosę warto uzbroić w miękkie przełożenia). Gomera wygląda niesamowicie, choć jest nieco mała – można połączyć ją z wizytą na Teneryfie. Potem jeszcze Sycylia, Korsyka, Elba i inne, które wymagają już więcej nakładów finansowych i główkowania 😉

    • O Majorce będzie kolejny wpis 🙂 Może dasz się przekonać. Teneryfa i GC chcę odwiedzić, podobnie jak Calpe, do którego już 2 razy odwoływałem lot. Z mniej oczywistych kierunków, chciałbym zobaczyć jeszcze rowerem Azory i wyspy zielonego przylądka. Sycylia nie jest droga, sam nie byłem ale znajomy relacjonował. Z Włoch dobra jest jeszcze Sardynia, chociaż tam faktycznie drożej.

    • Już wiem o co chodziło ze zdjęciami. Była ustawiona kompresja zdjęć, aby szybciej się ładowały. Na ekranach do 20″ nie było różnicy ale na dużym ekranie już tak. Teraz na większości zdjęć kompresję wyłączyłem, powinny być czyste. Enjoy! 🙂

  3. Super opis. Jak będziesz planował kolejne wyjazdy koniecznie daj znać. Nie najeździłem się za dużo po świecie na rowerze. Czas zacząć. Formę już szykuję 🙂

  4. Super wpis, dzięki wielkie za taką szczegółową relację 🙂 Mam nadzieję, że i moje oczy ujrzą kiedyś takie piękne widoki! 🙂

    • Dziękuję i polecam! Madera to jedno z miejsc, które naprawdę warto odwiedzić – nawet bez roweru.

Write A Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.